Z serią o polskich nastolatkach: Felixie, Niecie i Nice, zetknęłam się w szóstej klasie szkoły podstawowej albo pierwszej gimnazjum. Nie pamiętam, ale za to dobrze wiem, że niezmiernie mi się podobała. Przeczytałam cztery części, a później usłyszałam że jestem za stara na takie lektury. Minęło kilka lat, książki stały u mojej znajomej na półce. Czasem z malutką nostalgią wspominałam tą serię, do czasu gdy nie obejrzałam tej recenzji.
Rafał Kosik, polski pisarz. Znany chyba przez większość blogowych recenzentów. Twórca wydawnictwa powergraph, grafik i pisarz przede wszystkim. Zadebiutował w 2003r. powieścią dla dorosłych Mars. Popularności przysporzyła mu wydana rok później książka Felix, Net i Nika oraz gang niewidzialnych ludzi, która otwiera serię o polskich nastolatkach, napisana dla polskich nastolatków.
Felix, Net i Nika uczą się w gimnazjum. Mają IQ większe od przeciętnego, popularnego gimbusa. Felix jest konstruktorem, Net informatykiem, a Nika ma pewne paranormalne zdolności (kobieca intuicja). W każdym tomie przeżywają najróżniejsze przygody, o których my zwykli czytelnicy możemy tylko pomarzyć.

Tata Felixa pracuje w instytucie badawczym, w którym znajduje się niezbadany pierścień- taka brama do światów alternatywnych. Oczywiście trzeba przez nią przejść i znajdujemy się w innym świecie. Tylko że istnieje jeden problem. Każda zmiana światów, oddala nas od świata w którym realnie żyjemy, czyli Świata Zero. Jednym słowem bohaterowie zaczynają gubić się w alternatywnych rzeczywistościach, oddalając się coraz bardziej od swojej.
Jakiś bełkot rodem ze science fiction. Właśnie, że nie. Napisałam że Kosik sprytnie edukuje młodego czytelnika. Bohaterowie, najpierw przenoszę się do światów im bliskich, które mają tylko drobne zmiany np. Felix ma inną dziewczynę niż w Świecie Zero. To nie wszystko, akcja rozkręca się gdy przenoszą się sto lat w przyszłość, do Orwellowskiej dystopii, zalani reklamami, komercją i wielkim bratem w postaci kamer, który śledzi każdy ich ruch. Są zmuszeni do stania się żywą reklamą ubrań, które noszą, a szkoła staje się jednym wielkim banerem reklamowym oranżady. Sprytna krytyka kapitalizmu. Bohaterowie uciekają z tego świata, w niewiele lepszy- komunistyczna Polska-PRL. Młody czytelnik dowie się kim był Pinochet, kiedy był stan wojenny i jak wyglądało życie jeszcze trzydzieści lat temu. Nieco starszy czytelnik zauważy, że autor zręcznie zmiesza z błotem Kiszczaka i Jaruzelskiego. Co więcej, pan Kosik chyba nie jest sympatykiem SLD (wtrącenie o panu Millerze, przy którym nieźle się uśmiałam). Jak łatwo się domyślić naszym bohaterom, również się tam nie podoba. Dlatego idą dalej... czwarty rozbiór Polski. Pakt Ribbentrop- Mołotow.... Nie odbiorę głosu Panu Kosikowi. Przeczytajcie sami bez względu na to czy macie naście czy dziesiąt lat:) A ja po napisaniu notki spotkam się z moją znajomą i zamiast przeczytania powiem Wiszę Ci piwo za książkę ale pożycz mi drugą część:)
Warstwa stylistyczna pozostawia do życzenia. Język jak dla gimbazy, żadnych wzniosłych opisów. Ani grama poetyki... Oj chyba się zagalopowałam, to nie Proust, tylko książka dla młodzieży, z dość dużą warstwą edukacyjną. Warto pominąć wszystkie wstawki w stylu ''ja pierdykam'' (ulubione powiedzenie jednego z bohaterów) i nie skupiać się na niezwykle poważnych problemach każdego gimnazjalisty. Pomysł na książkę, ba na całą serię idealny. Fabuła jak w dobrym filmie sensacyjnym... czego chcieć więcej ? Większość książek dla młodzieży to raczej dno i wodorosty, a tutaj mamy błękitną lagunę i rafę koralową przez ponad 400 stron :)
PS. Pewnie już czytaliście, ale nie każdy musi znać portal LubimyCzytać.pl, Wywiad z autorem
Autor: Rafał Kosik
Tytuł: Felix, Net i Nika oraz Świat Zero
Wydawnictwo: Powergraph, Warszawa 2011
Liczba stron:468( ach, będę złośliwa i przyczepię się warstwy językowej)
Oprawa: twarda
Ocena:4/6
Za możliwość przeczytania dziękuję:
Kurczę, czytałam recenzję tej ksiażki milion razy i za każdym razem była podobna-interesująca ksiażka dla młodzieży i niesamowitych nastolatkach bla, bla, bla. Nikt nawet nie wspomniał o mieszaniu z błotem Kiszczaka czy dystopii! Wyszłam z gimnazjum, nie przeczytałam, jak teraz zacznę czytać to też na mnie rodzice dziwnie spojrzą. A zawsze ntwierdziłam, zę to kolejna psychologiczna bzdura, ucząca nas o tym jacy ważni są przyjaciele i że każdy popełnia błędy blebleble. Nie cierpię takich ksiażek!
OdpowiedzUsuńJak wreszcie będę miała dostęp do biblioteki i będę się nudziła w szkole (a to pewne) to na pewno sięgnę po tą ksiażkę.
Zdrówko
Jak czytałam ich perypetie to też chwilę pomyślałam o sile przyjaźni i ponad naturalnych zdolnościach... po co pisać w recenzji coś co już jest przemielone przez iluś tam recenzentów. Co do panów komunistów, może przegięłam jeśli chodzi o mieszanie z błotem, bo de facto nikogo tam nie znieważał, ani nie obrażał. Jednak dało się wyczuć, że Kosik za nimi nie przepada (eufemistycznie pisząc). Co do dystopii, opis świata przyszłości do którego się przenieśli, to rzeczywiście, śmieszna parodia krainy szczęśliwego konsumpcjonizmu. Sam opis peerelowskiej Warszawy. Dla Anglika albo Szweda- dystopia, dla nas szara rzeczywistość. W gimnazjum nie uczą, że kiedyś w sklepie można było kupić tylko ocet. Dlatego dostrzegam w tej książce walor edukacyjny. A okładka rzeczywiście, zachęca do rzucenia nią o ścianę. Dobrze, że zawartość jest lepsza :)
UsuńKiedyś jak byłam młodsza (chyba gdzieś w gimnazjum) i jeszcze była jedna albo dwie części to bardzo mi się podobały te książki. Teraz już mnie jakoś do nich nie ciągnie;)
OdpowiedzUsuńCzytałam i ciągle lubię do niej wracać, choć za parę dni nie będę już miała naście, a dzieścia lat :)
OdpowiedzUsuńNie znam tej książki, ale jej zarys fabuły średnio mnie zaciekawił, dlatego jednak spasuje.
OdpowiedzUsuńNie znam książki, ale zaciekawiłaś mnie. Ze względu na mój wiek nie wiem, czy się skuszę, ale dobrze wiedzieć, że jest taka pozycja.
OdpowiedzUsuńWidziałam okładkę wiele razy i stwierdzałam z pogardą ,,kolejne fantasy dla pół-mózgów". No a teraz widzę, ze się piekielnie myliłam. jeżeli jest o PRL-u i autor ma podobne poglądy jak ja, to pojawiła się na widnokręgu idealna lektura. Jedna przeszkoda- właśnie skończyłam gimnazjum i na razie nie chcę do niego wracać nawet wspomnieniem, żadnym a żadnym! Więc pewnie przeczytam na studiach...W każdym razie zapisze tytuł w głowie, to nie wyleci.
OdpowiedzUsuńNo nie wiem:)
OdpowiedzUsuńKsiążka idealnie wpada w mój przedział wiekowy, ale jak dla mnie zbyt dziecinna.
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej serii, ale do mnie chyba jednak nie trafi. =/
OdpowiedzUsuńLubię czytać tego typu książki, żeby wczuć się w psychikę - jak to mówisz - "gimbusa". :-P Kiedyś czytałam książki dla dresów, bo miałam wokół siebie dresów z problemami, którzy potrzebowali wsparcia. Na "gimbusów" też przyjdzie pora. :D
OdpowiedzUsuńJa jestem zadania, że nigdy się nie jest na nic za starym i nie waham się oglądać bajeczek i czytać baśni, a skończyłam już studia;)
OdpowiedzUsuńZ Kosikiem się zetknąłem, jest fenomenalny
OdpowiedzUsuńDużo dzieci czyta te książki :) Także wcale się nie dziwię, że i Tobie przypadła ona do gustu. To mnie utwierdza tylko w przekonaniu, że są to faktycznie dobre książki :)
OdpowiedzUsuńPolecę tę książkę mojej kuzynce.
OdpowiedzUsuńSama spotkałam się z tą książką w podobnym wieku jak Ty. Planuje do do niej wrócić :)
OdpowiedzUsuńCzytałam kiedyś za młodu :)
OdpowiedzUsuń