niedziela, 30 czerwca 2013

Na Kubie, w poszukiwaniu miłości.

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/181000/181979/153396-352x500.jpg   Ostatnio doszłam do jakże mądrego stwierdzenia... Czas zacząć czytać książki laureatów Literackiej Nagrody  Nobla. Zrobiłam sobie taką listę i poszłam do wiejskiej biblioteki. Znalazłam Gabriela Gracia Marqueza. Od razu się wzięłam ze sobą Miłość w czasach zarazy. 
    Marquez, kolumbijski pisarz nagrodzony przez Szwedzką Akademię w 1982r, duma narodowa Hiszpanów, przez których jest porównywany do Cervantesa. Pisze niemal od sześćdziesięciu sześciu lat. Zadebiutował już w 1947, mając dwadzieścia lat, opowiadaniem pt Trzecia Rezygnacja. Mówi się, że to właśnie Miłość w czasach zarazy albo Sto lat samotności, są jego najlepszymi dziełami. Niektóre z jego pokaźnego zbioru twórczego, zostały zekranizowane. Sama miałam wybrać się do kina na ekranizację powieści Rzecz o moich smutnych dziwkach. Jednakże, stwierdziłam że nie złamię żelaznej zasady. Najpierw książka później film. Cieniem na biografii autora kładzie się jego znajomość z kubańskim dyktatorem  Fidelem Castro (pewnie znacie? Jeśli nie odsyłam do niewyczerpanego źródła wiedzy, zwanego Wikipedią). W latach sześćdziesiątych sympatyzowała z rewolucjonistami, zarzucano mu sprzyjanie komunizmowi. Dzisiaj, niedoszły rewolucjonista i zwolennik komunizmu, jest cierpiącym na demencję staruszkiem. Dlatego obawiam się, że  Rzecz o moich smutnych dziwkach jest jego ostatnią publikacją. 
   Tyle z ciekawostek biograficznych. Bardziej zajmująca jest jego twórczość. Charakterystycznym stylem dla  Marqueza jest używanie realizmu magicznego. Na czym on polega ? Omówię go na przykładzie mojej ostatniej lektury. Miłość w czasach zarazy to historia, opowiadająca o najmniej trwałym z wiecznych uczuć. Mowa oczywiście o tytułowej miłości. Poeta, lekarz i piękna kobieta, połączeni jednym uczuciem   Nieważony bękart, na dodatek  pochodzący z nizin społecznych- Florentino Ariza, zakochuje się w nie bardziej udanej, ale pochodzącej z wysokich sfer Ferminie Dazie. Apodyktyczny ojciec i zapobiegliwa ciotka powodują, że Ariz ma utrudniony kontakt z Dazą. Sama bohaterka, jak przystało na czasy  których żyła (początek XX wieku ) była ślepo podporządkowana ojcu. Dlatego wyszła za mąż za Juvenala Urbino. Lekarza, pochodzącego z dobrego rodu, który stanowił zupełne przeciwieństwo, poety romantyka, jakim po mimo pochodzenia i niesprzyjających kolei losu był Florentina Arizy.
Miłość w czasach zarazy - Gabriel García Márquez    Książka rozpoczyna się od śmierci słynnego doktora. Tutaj już mamy do czynienia  realizmem magicznym, ponieważ następne rozdziały, stanowią historię o losach całej trójki, ciągnącą się od urodzenia aż po późną starość. Drugą cechą tego stylu jest to że pisarz przyjmuje punkty widzenia różnych bohaterów. Raz widzimy świat oczami romantyka (Ariz), realisty (Urbino) czy nieco zagubionej Ferminy. W książce dialogów jest jak na lekarstwo. Obszerne opisy mają stanowić analizę zachowań bohaterów. Bardziej liczą się uczucia postaci, ich przemyślenia, a nie to co rzeczywiście dzieje się w książce. Opisy zmysłowych doznań, połączone z emocjonalnością, tworzą z powieści niemalże erotyk (ciekawe, bo na stosiku w bibliotece, znajdowała się obok Zwiadowców, których też ze sobą zabrałam). Oprócz tego rozbudowany opis życia mieszkańców, pokazujący folklor środkowoamerykańskiej społeczności. Pod koniec Marquez zatacza koło. Kpiąc sobie z czasu, zaczyna od teraźniejszości, wraca do przeszłości, a kończy na opisie teraźniejszych wydarzeń, wybiegając nawet trochę w przyszłość.
Gabriel García Márquez     Ciężko się w tym połapać, ale ja miałam troszkę szczęścia. W przygotowaniach do mojego egzaminu dojrzałości czytałam dzieła Schulza, który pisze prozą poetycką. Przy niej realizm magiczny wydaje się niemal niezobowiązującą obyczajówką. Ciężko mi ocenić tą książkę ? Nie można zaprzeczyć że jest kunsztownie napisana. Spełnia założenia stylu, który opisałam. Doceniona przez krytyków. Czy sama potrafię ją docenić? Brnąć przez pięćset stron czekałam na jakiekolwiek dialogi, a książka wydawała mi się momentami przegadana. Podobała mi się retrospekcja no i oczywiście myśl przewodnia książki... Miłość, nieodwzajemniona, która nie gaśnie przez ponad pół wieku. Czy w dzisiejszych czasach jest to możliwe ? Zakochać się nieszczęśliwie, a później się nie odkochać i trwać w takim beznadziejnym stanie przez całe życie ? Lepiej żyć złudzeniami i spędzić życie z kimś kogo nie kochamy? A może wygodniej przywdziać maskę męczennika i żyć samotnie, mając za towarzystwo niespełnioną miłość, i nadzieje, że nasz los się odmieni.
    Haha, zabawa w filozofa w wykonaniu Kulturalnej. Zapewne przeczytam tą notkę dzisiaj wieczorem na spokojnie i załamię ręce, stwierdzając Co ja wrzuciłam do internetu. Tymczasem wracam do lektury Stowarzyszenia Umarłych Poetów. Tam dialogów jest aż nadmiar.
Autor: Gabriel Gracia Marquez
Tytuł: Miłość w czasach zarazy
Wydawnictwo: Muza SA, Warszawa 2002
Liczba stron: 501
Ocena: 3/6

piątek, 28 czerwca 2013

Zafon- spotkanie pierwsze.

    Witam moich najdroższych czytelników. Jakoś żyję po egzaminach tzw. dojrzałości. Nazwa przedmiotu a obok niej dwucyfrowa liczba + znak '%', nie świadczy o mojej dojrzałości. No cóż klasyk mawiał Forma, forma, wszystko to forma. Nie płaczę, nie czuję się bardziej dojrzała. Zapłaczę za 12 dni, gdy dowiem się że się nie dostałam tam gdzie chciałam. Dobra- koniec. Oddaję głos Carosowi R. Zafonowi.
Carlos Ruiz Zafón    Zamerykanizowany Hiszpan, z wykształcenia dziennikarz. Światową sławę przyniósł mu cykl Cmentarz zapomnianych książek, na który składają się Cień Wiatru, Gra Anioła, Więzień Nieba. Czwarta powieść z tej serii, jest w trakcie tworzenia. Tak poza tym, pożyczyłam od mojej znajomej Grę Anioła.Zacząć czytać Cmentarz... od środka, czy zacząć od Cienia Wiatru? Na szczęście Trylogię Mgły zaczęłam jak Pan Bóg przykazał, czyli od Księcia Mgły. Po nim zabieram się za Pałac Północy, a potem za Światła Września (przynajmniej takie mam plany).Te trzy książki stanowiły początek spektakularnej kariery Zafon'a. Specjalnie użyłam tego słowa bo znam masę osób, które czytają tylko rozkład jazdy, a słyszeli nazwisko Zafon. Za to nie słyszeli o Dostojewskim, Tołstoju i Dickensie czyli trójcy ulubionych twórców pana Carlosa. Tołstoj i Dostojewski, świetny gust, bo sama lubię rosyjską literaturę. Dodałabym jeszcze Bułhakowa i Płatnowa, ale o nich innym razem.
Książę Mgły - Carlos Ruiz Zafón    A teraz oddaję głos Kainowi, czyli tytułowemu bohaterowi, który utrudnia życie kolejnym pokoleniom. Tym razem przenosimy się do czasów drugiej wojny światowej, dokładnie do roku 1943. Wojna chyli się ku końcowi, a naziści zamarzają na Łuku Kurskim. W tym samy czasie, na wybrzeżach Atlantyku, w małej wiosce rybackiej czas jakby się zatrzymał. W ucieczce od wojennej pożogi rodzina Carverów przenosi się właśnie tam. Max, Alicja, Irina oraz ich rodzice, zamieszkują w przeuroczym domku, należącym do  nieżyjącego doktora Fleishmena. Był to człowiek niezmiernie skrzywdzony przez los, gdyż jego syn, dziewięcioletni Jacob utonął w morzu. Jak w każdym domu z ponurą historią, po latach dzieją się w nim dziwne rzeczy. Jak w każdej fantastyczno- przygodowej powieści, dziwne rzeczy stają się mniej dziwne wraz z biegiem akcji. Na jakiejś trzydziestej stronie poznajemy Rolanda, który przez następne sto sześćdziesiąt stron, pozwala nam odnaleźć się w biegu wydarzeń. Ciekawszą postacią wydaje się dziadek Rolanda, Victor Kraya. To on w prostych słowach przedstawia im okładkowego bohatera, czyli Księcia Mgły. Jak w to w tego rodzaju książkach bywa owe opowieści staruszka okazują się rzeczywistością. W ten oto sposób Max i Alicja zaczynają swoją przygodę z magią. Sam Roland, oprócz umiejętności nurkowania oraz dobierania się do siostry Max'a, skrywa inną tajemnicą. Jaką ? Wystarczy przeczytać.
The Prince of Mist - Carlos Ruiz Zafón
    Czasem mam wrażenie, że jestem za stara na takie książki. Przecież to literatura młodzieżowa a ja czuję że owe młodzieżowe lata mam już za sobą. Język prosty, przyjazny, fabuła też nie jest jakoś specjalnie skomplikowana. Wprost idealna dla ogarniętego czternastolatka. Dobry sposób aby zarobić parę groszy. Znajoma powiedziała mi że Zafon napisał tę książkę, aby zgarnąć nagrodę w jakimś konkursie za młodzieżową powieść. Z mojej strony, napiszę tyle. Nie polecam, nie odradzam. 
Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tytuł: Książę Mgły
Wydawnictwo: Muza, 2010
Liczba stron: 197
Ocena: 3/6

czwartek, 27 czerwca 2013

Liebster Award razy trzy :)

Wpis nietypowy, ponieważ w ostatnim czasie spotkała mnie niezwykle miła niespodzianka. Aż trzy nominacje do Liebster Award. Szczerze Wam napisze że jestem w szoku bo prowadzę bloga zaledwie dwa tygodnie z hakiem co więcej, wcześniej nie miałam żadnego doświadczenia w blogowaniu. No cóż, dziękuję i zabieram się do pisania.
Gdyby ktoś nie znał Libster Award, tutaj troszkę informacji ;)
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań, otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
Pierwszą nominację dostałam od Katarzyny K, autorki bloga: http://skrytkaslow.blogspot.com
1. Jakie masz inne zainteresowania oprócz książek?
Nie samym czytaniem żyje człowiek, prawda? W nagłówku mojego bloga wypisane są moje zainteresowania: książki, muzyka, filmy i polityka. Na swoim profilu napisałam, że z przymusu i chęci jestem fanką historii . Uczę się jeszcze szwedzkiego. Chyba tyle :)
2. Czy jesteś szczęśliwa?
Szczęście to pojęcie względne. Na swoje życie nie mogę narzekać, jak na razie.
3. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Pokój na świecie (tak, oglądałam niedawno jakąś powtórkę z wyborów miss, jak nie mogłam zasnąć w nocy)
4. Jakie są Twoje plany na wakacje?
Moje plany na wakacje są uzależnione od wyników matur i tego czy dostanę się na studia. Pożyjemy zobaczymy
5. Wygrywasz milion złotych. Co z nimi robisz?
Modernizuję schronisko, w którym jestem wolontariuszką. Wyjeżdżam na miesiąc do Szwecji, śladami Larssona, a resztę wpłacam na konto mi myślę co z nimi zrobić :)
6. Najpiękniejsza chwila Twojego życia to...
W życiu przeżyłam wiele pięknych chwil, trudno wybrać najlepszą
7. Gdzie chciałabyś wybrać się w podróż?
Już zdradziłam swoje plany- Szwecja. Chciałabym również wybrać się na dach świata i spędzić jakiś czas w buddyjskim klasztorze. Trzecim miejscem do którego chciałabym jechać to Rwanda. Pewnie przez film Hotel Rwanda, dzięki któremu lepiej poznała ten kraj.
8. Czy masz jakieś swoje odwzorowanie w postaci literackiej?
Raczej nie mam. Jednakże, moim literackim ideałem jest Jeann Tarrou.
9. Twoja ulubiona książka to...
Hmm... na tę chwilę takowej nie posiadam. Mam za to kilka podgrup: ulubiona książka z dzieciństwa, ulubiona lektura, najlepsza książka jaką przeczytałam rok temu etc.. ;)
10. Jaki jest Twój ulubiony kwiat?
Róża, szczególnie ta którą dostałam na studniówce od swojego partnera. O zgrozo, mam nadzieję że nie zabrzmiało to dziwnie.
11. Co zmieniłabyś w swoim życiu?
Sądzę, że takie przemyślenia będę snuła na łożu śmierci.
Serdecznie dziękuję za nominację a teraz czas na Martę Kor, autorkę bloga http://mkczytuje.blogspot.com/
1. Najbardziej Kocham...?
Swoje łóżko rano, szczególnie wtedy gdy muszę na 7 rano wstać na zajęcia.
2. Ulubiony Gatunek literacki?
Jest ich kilka. Uwielbiam książki historyczne, kryminały biografie i fantastykę. Innymi gatunkami też nie pogardzę.3. Bieganie czy Pływanie?
I jedno i drugie, ale nie wyobrażam sobie tygodnia bez roweru i rolek.
4. Telewizja czy Książka?
Pytanie niemalże oczywiste. Książka !
5. Woda czy sok?
Woda, niegazowana.
6. Herbata czy Kawa?
Czarniutka kawusia z rana.
7. Morze czy Góry?
Jedno i drugie
8.Deszcz czy Słońce?
Hmm... bodajże powstał kiedyś taki film ''Czasem Słońce, czasem Deszcz''
9.Jakim bohaterem z książki chciałbyś być?
Sama chciałabym być bohaterką jakiejś książki.:) Poważnie, lubię wielu bohaterów. Gdyby istniała możliwość reinkarnacji w kilka osób jednocześnie, to zrobiłabym listę ulubionych postaci literackich, w które chciałabym się wcielić.
10. Jaką magiczną moc chciałbyś/chciałabyś mieć?
Możliwość szybkiego zniknięcia, tak jak w Władcy Pierścieni.
11. Makaron, ryż czy ziemniaki?
Ryż ze szparagami :)
Również dziękuję i za tę nominację :) Ostatnia pochodzi z bloga http://imperiumlektur.blogspot.com/ którego autorem jest Prosperiusz.
1.Poezja czy proza? 
Zależy od nastroju. Choć poezję Szymborskiej i Stachury mogę czytać o każdej porze dnia i nocy.
2.Książka którą czytałaś wielokrotnie? 
Harry Potter, Władca Pierścieni i seria o rudej dziewczynce- Ania z Zielonego Wzgórza.
3.Kawa letnia czy gorąca?
W każdej temperaturze byle by była mocna.
4.Ulubiony książkowy autor?
Zależy od gatunku. Ciężko porównywać Tolkiena i Schulza, a obu ich uwielbiam.
5.Miasto czy wieś? 
Mieszkam na wsi, ale kawał życia spędziłam w mieście.
6.Las czy łąka?
Zależy gdzie nogi mnie poniosą.
7.Ebook czy tradycyjna książka?
Książka bo lubię wąchać kartki ;)
8.Dramat czy komedia? 
Komediodramat.
9.Teatr czy kino?
To zależy od repertuaru.
10.Komedia czy horror?
A to z kolei zależy od nastroju.
11.Ulubiona marka długopisu :)
Parker
Serdecznie dziękuję Prosperiuszowi.
Teraz czas na moje jedenaście pytań.
1. Co Cię skłoniło do blogowania ?
2. Czytanie, skąd wzięło się u was akurat to zainteresowanie?
3. W wolnych chwilach sięgam po książkę o tematyce ....
4. Masz do wyboru kolację ze swoim ulubionym pisarzem. Kogo wybierasz ?
5. Oprócz książek, co robisz w wolnych chwilach?
6. Na wieczór ze znajomymi wybieram film pod tytułem...
7. Zostajesz prezydentem/ premierem. Jedna ustawa jaką byś wprowadził/a ...
8. Muzyka, co najczęściej słuchasz ?
9. Optymista, pesymista a może realista ?
10. Chciałbyś zarabiać na życie będąc pisarzem/pisarką?
11. Języki obce ? Jeśli tak to jakie ?
Na te jakże ambitne pytania proszę o odpowiedź autorów następujących blogów:
  W najbliższym czasie poinformuję o nominacji wybrane blogi. Z recenzjami wracam jutro, chyba że będę zalewać się łzami nad wynikami mojego egzaminu dojrzałości. 

środa, 26 czerwca 2013

Belle époque... czyli zakochani w przeszłości

   Miałam skrobnąć coś wczoraj, ale niestety moje lenistwo zwyciężyło. Dlatego piszę, dzisiaj, nazbierało mi się trochę zaległości i w sumie nawet nie wiedziałam od czego mam zacząć. Dawno nie recenzowałam  filmu, dlatego Książę Mgły, będzie musiał poczekać, bo dzisiaj słów kilka napiszę o Woodym Allenie.
   Kilka dni temu po raz kolejny obejrzałam O północy w Paryżu. Wstyd się przyznać, ale nie oglądałam innych filmów Allena, teraz wiem że czas to nadrobić. Kim on jest ? Chyba wszyscy czytelnicy mniej więcej wiedzą. Wybitny  reżyser, wiekowy, ale jak na swoje siedemdziesiąt osiem lat świetnie się trzyma. oprócz reżyserowania, zajmuje się jazzem,w 2008 r.odwiedził nasz kraj wraz ze swoim zespołem Woody Allen and his New Orleans Jazz Band. Wizytówkami Allena są : Vicky Christina Barcelona, Zakochani w Rzymie czy oscarowe Annie Hall, Hannah i jej siostry i oczywiście O północy w Paryżu.
Plik:Owen wilson.JPG
  Nie dajcie się zwieść opisowy filmu, który zaczyna się słowami: komedia romantyczna. Może początek rzeczywiście jest nieco cukierkowy. Młody pisarz Gil (Owen Wilson) i jego narzeczona  Inez (Rachel McAdams) podróżują do Paryża, wraz z obrzydliwie bogatymi rodzicami przyszłej panny. W trakcie wyjazdu okazuje się że para średnio się dogaduje. Sprawę komplikują rodzice oraz pseudo-inteligentni znajomi Inez. Nieco roztargniony, artysta Gil nie może się odnaleźć w całej sytuacji, czemu się nie dziwię.
   W tej beznadziejnej  sytuacji pojawia się światełko w tunelu. A raczej stare auto, z epoki Hemingwaya i Dallego. Wszystko  dzieje się o północy, oczywiście w Paryżu. Gil, niczym surrealista przenosi się w czasie gdzie poznaje Hemingwaya, Picassa, Gertrude Stein i Salwadora Dali ( we wspaniałej roli Adriena Brody)
   Tak jak napisałam na początku, film oglądałam już dawno. Później nie sięgnęłam po Allena, ale za to zainteresowałam się dwudziestoleciem międzywojennym i tytułową belle époque. Przesłanie filmu jest proste. zdarza nam się tęsknić za czasami, które minęły. Któż z nas nie chciałbym na żywo posłuchać Edith Piaf (przemilczę to że później śpiewała dla nazistów) czy wybrać się na spotkanie gdzie Hemingway we  własnej osobie opowiada o swojej najnowszej powieści. Czasy manifestów futurystycznych, surrealizmu i radości z zakończonej wojny. Tak właśnie myślał Gil, a gdy jego marzenia się spełniły, przekonał się że można iść jeszcze dalej. Któż z nas nie chciałby być świadkiem wydania Manifestu Komunistycznego, spotkać Ibsena czy czytać Jądro Ciemności miesiąc po opublikowaniu. Tęskniąc za tym co minęło możemy przegapić to co jest. 
 Ni mniej ni więcej, znowu tworzę cukierkową recenzję, którą podsumuję jednym słowem: Warto
Tytuł: O północy w Paryżu
Rodzaj: Komedia romantyczna, fantastyka
Premiera: 28.08.2011, w Polsce 11.05.2011
Reżyseria i scenariusz: Woody Allen
Ocena: 5/6

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Jego zdaniem, sprawiedliwość ludzka jest niczym, a wszystkim jest sprawiedliwość Boga. Zauważyłem, że to sprawiedliwość ludzka skazała mnie na śmierć.

Albert Camus     Hej, zastawiałam się czy nie zrobić zdjęć mojego najnowszego stosika. Ostatnio wybrałam się na targ książki i za 1zł lub 2zł zdobyłam wspaniałe perełki. Znajdę tylko kabel USB do aparatu i się pochwalę nowymi zdobyczami.
    Wahałam się o czym zrobić wpis. Obejrzałam dwa ciekawe filmy a mianowicie O północy w Paryżu, w reżyserii Wood'iego Allen'a oraz polską ekranizację pt. Drogówka. Przeczytałam interesującą książkę o Galileuszu, zostało mi ostatnie 10 str do przeczytania Księcia Mgły, pióra Zafon'a. Haha, tym sposobem podałam wam tematy następnych postów...
      Dzisiaj, przeniesiemy się siedemdziesiąt jeden lat w czasie, do roku 1942. Zaskoczę Was, nie zaserwuję tematyki wojennej. Napiszę trochę o alienacji, prawie i miłości. Mowa o Obcym. Autor powieści, a raczej jak sam napisał opowiadania, bardziej znany jest z powieści Dżuma. 
       Albert Camus, noblista któremu dane było przeżyć zaledwie 46 lat. Wielu zastanawiało się dlaczego, jego powieści, wspominana Dżuma i Obcy mają miejsce w Algierii. Camus, był dzieckiem francuskich osadników, a jego dzieciństwo minęło w trudnych warunkach. Później studia i romans z Partią Komunistyczną, co skutkowało założeniem tworu pt Teatr Pracy. Światowy rozgłos przyniósł mu esej Mit Syzyfa. Później tworzył kolejne spektakularne dzieła i kto wie ile jeszcze by napisał, gdyby nie wypadek samochodowy jakiemu uległ, gdy wracał do Paryża. Dlatego, nie dokończył swojej ostatniej powieści pt. Pierwszy Człowiek. Dzisiaj możemy przeczytać ją tylko we fragmentach. Na jednej ze stron mu poświęconych znalazłam słowa jakie znajdują się na jego nagrobku. 
,,Tu zrozumiałem co nazywają chwałą: Prawo do miłości bez granic."
Obcy - Albert Camus       Obcy opowiada o grze pozorów. Książka rozpoczyna się informacją o śmierci matki głównego bohatera, Mersaluta. Wiadomość nie wzrusza go, nie reaguje jak normalny człowiek. Nie unosi się łzami, nie egzaltuje swojego cierpienia. Opowiadanie jest analizą jego życia, która ma pokazać bezsens egzystencji jaką ponosi bohater. Dopiero następne wydarzenia zmieniają jego postępowanie, przez co dochodzi że do wszystkiego można się przyzwyczaić, a rzeczy które nas dotyczą dzieją się bez naszego udziału. 
      Nieodłącznym elementem gry, zwanej życiem jest również śmierć, którą przesycone jest 120 stron opowiadania. Mesalut, choć często z nią obcuje, nie zwraca się do Boga. Przysłowie, jak trwoga to do Boga, nie dotyczy go. Kwestia wiary zostaje poruszona gdy przed nos bohatera zostaje postawiony krucyfiks, a Merslut nic sobie z tego nie robi. Czy to też rodzaj śmierci, a może manifestacja autora, na czasy w których przyszło mu żyć. A II Wojna Światowa, to czas pozbawiony Boga. Tak właśnie zrodził się egzystencjalizm, który stawia sobie pytanie:  Jak być świętym bez Boga?
        Prawie jakbym pisała prezentacje maturalną. Siedzę już ponad miesiąc w domu i dobrze od czasu do czasu przeczytać coś inteligentnego.  Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;)

Autor: Albert Camus
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy  
Liczba stron: 140(lektura 120str+ 20 posłowie
Ocena: 6/6 

sobota, 22 czerwca 2013

Dlaczego niszczy się lektury dzieciństwa?!

   Witam, moje ostatnie recenzje były bardzo słodziutkie. Wysoko oceniałam to co: przeczytałam/obejrzałam/przesłuchałam, bo najprościej w świecie recenzowane pozycje w pełni na to  zasługiwały. Jednakże, czas do tej beczki miodu dodać troszkę dziegciu, dlatego dzisiaj, jak pisze jedna z moich czytelniczek poleje się krew.
   Nie ma jak spłycać ponadczasowe dzieła, które mają zasłużone miejsce w kanonie książek wszech czasów.  Hobbit jest taką książką, a ponad to jest niejako wstępem do trylogii, którą przeczytał każdy fan fantastyki. Mowa oczywiście o Władcy Pierścieni.
  Hobbit jest lekturą łatwą, dla dwudziestoletniego czytelnika, ale dla dwunastolatka może stanowić nie lada wyzwanie (w dzisiejszych czasach przeczytanie czegokolwiek jest wyzwaniem). Nic prostszego, zróbmy streszczenie, podane na talerzu. Prosty język, duże litery i obrazki. W takim razie po co sięgać po oryginał. Czy takim tokiem myślenia poszli Charles Dixon, Sean Deming, a pokolorował David Wenzel. Tak o to z ponad czasowej lektury zrobiono średniej jakości komiks.
Hobbit - Komiks - John Ronald Reuel Tolkien  No to poleje się krew. Na początku przeraziłam się. Hobbit został napisany pięknym językiem. Trudnym, ale wszystko co wyjątkowe nie jest łatwe w odbiorze. Tutaj mamy do czynienia z okrojeniem powieści i zabraniu obszernych fragmentów książki. Owszem, język komiksowy różni się od tego ciągłego pisanego w książce, ale tutaj autorzy za dużo sobie pozwolili. Po dwudziestu stronach nie da się tego czytać. Slang firmowany nazwiskiem Tolkiena. Mistrz chyba przewracał się w grobie.
   Ciąg dalszy, a mianowicie rysunki. A raczej coś co  rysunkami trudno nazwać. Przez pierwsze trzydzieści stron da się na nie patrzeć. Potem wzrok odmawia Ci posłuszeństwa, a dojście do zakończenia można uznać za swój osobisty sukces. 
  Tak oto wspaniała książka została przegadana. Sami pewnie już czytaliście Hobbita. Nadużyciem byłoby przeczytanie coś co przypomina komiks a później książki, albo nie przeczytaniu książki a przeczytaniu tego czegoś co ma komiks przypominać. Ok, za dużo lania tej krwi. Recenzowana pozycja ukazała się przed filmem, który osobiście mnie zauroczył. Kawał dobrej roboty, po mimo pominięciu kilku szczegółów, film warty jest obejrzenia. Niestety komiks nie jest warty przeczytania.
  Wcześniej nie robiłam takich bajerów, ale nie podawanie podstawowych informacji o recenzowanym dziele było błędem. Czas to nadrobić.
Adaptacja tekstu : Charles Dixon, Sean Deming
Ilustracje: David Wenzel
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 140
Ocena: 2/6

The day after:
Moja kochana drukarka odmówiła posłuszeństwa. Inaczej skan zrobiłam ale trzeba mieć nie lada wzrok aby go przeczytać. Wujek Google mi pomógł i znalazłam stronę tego wątpliwego dzieła. Co prawda in English, ale język jest prosty więc powinniście zrozumieć, a jak nie to koło obrazka jest tłumaczenie.

Bilbo: Dzień dobry !

Gandalf: Co przez to rozumiesz ? Życzysz mi miłego dnia czy myślisz że poranek jest miły niezależnie od mojego samopoczucia. ; może czujesz się szczególnie dobrze albo sądzisz że poranek będzie miły dla Ciebie.

Akurat ten wątek jeszcze tak tragiczny nie jest, a na obrazek można jeszcze patrzeć. Tym sposobem ocena to 2 a nie 1 :)

czwartek, 20 czerwca 2013

Manifestacja na miarę dekady

  Hej :) Jak sami dobrze widzicie na blogu zachodzą małe zmiany. Mam nadzieję, że nowy wystrój Wam się podoba i przede wszystkim ułatwia czytanie. Szczerze się przyznam, że jak czytałam te malutkie literki to mnie najjaśniejszy szlag trafiał... No ale cóż człowiek uczy się na błędach. Jeszcze kilka takich błędów będzie, ale obiecuję zaciekle z nimi walczyć. To tyle tytułem wstępu, teraz przechodzę do sedna. Emil Smistek, w jednym z komentarzy poprosił o to abym napisała coś niecoś o swoich gustach muzycznych. Nic prostszego, tym razem zrecenzuję płytę. A zatem do dzieła.
   Z reguły lubię słuchać rocka i to w różnych odmianach. Hard, alternative etc. Jako że swój kraj kocham, to i od czasu do czasu lubię posłuchać polskich wykonawców. Szczególnie w ucho wpadła mi płyta Prosto
   Kult zna chyba każdy za równo, z młodszego jak i starszego pokolenia, a charyzmatyczny Kazik należy do wokalistów których mojemu pokoleniu (szaleństwo bardzo późnego nastoletniego) nie spotkasz. Prosto jest już szesnastą płytą zespołu. Z ciekawostek warto wiedzieć, że utwór Układ Zamknięty był wykorzystany w filmie o tym samym tytule, w reżsyerii Ryszarda Bugaja ( gdy go w końcu obejrzę, obiecuję dodać recenzję).
  Płyta została okrzyknięta przez krytyków najlepszym dziełem dekady. Słowa nieco przesadzone ? Nie mnie decydować. Kazik w każdej piosence wygłasza jakby małe manifesty dotyczące: polityki, życia i kultury. Mistrzostwem jest to, że na krążku znalazły się utwory typowo hardrockowe, podszyte mocnym głosem Kazika i gitarowymi basami. Obok nich mamy utwory melodyjne jak choćby Dobrze być dziadkiem. Tworzy to niezwykłą mieszankę przyjemną dla ucha.
  Nie jest to płyta łatwa, trzeba się skupić, analizować, bo każda piosenka jest przesycona przesłaniem i komentarzem, człowieka rozczarowanego rzeczywistością polityczno-społeczną, w której przyszło mu żyć. Świadczą o tym tytuły szesnatsu piosenek :
1. Teide
2. Układ zamknięty
3. Twoje słowo jest prawdą
4. Dzisiaj jest mojej córki wesele
5. Prosto
6. Dobrze być dziadkiem
7. Dlaczego tak tu jest
8. Bomba na parlament
9. Mój mąż
10. Moja myszko
11. Zabiłem ministra finansów
12. Nie chcę grać w reprezentacji
13. Modlitwa moja
14. Największa armia świata wzywa cię
15. Opowiadam sie za miłością
16. Życie jest piękne

  Reasmumjąc płyta nie dla każdego. Trzeba lubić te klimaty, ja mam szczęście i Opatrzność, ślepy los czy cokolwiek innego pozwoliło mi lubić Kult i starać sie zrozumieć wartość jaką ze sobą niesie:)