
O samym autorze wiedziałam niewiele. Ot urodzony na początku dwudziestego wieku pisarz, po wybuchu II WŚ emigrant, który przed nazistami uciekł aż do Argentyny, a później uciekając przed komunistami przeniósł się do Nicei, gdzie dożył ostatnich dni swojego życia wraz z dużo młodszą żoną- Ritą. Miałam okazję poznać tą panią dzięki wywiadowi jaki przeczytałam w jednym z numerów Newsweeka. http://kultura.newsweek.pl/witold-gombrowicz-oczami-zony--zostawilam-mu-wolnosc,104053,1,1.html Dzięki niemu podróż autobusem minęła mi zdecydowanie szybciej
Większość z nas zna sztampową biografię Gombrowicza. Mało kto wie, że pan Witold uwielbiał Sienkiewicza ( swoją drogą nie podzielam tego uwielbienia) i trzymał jego podobiznę w pokoju. Za to, ostro krytykował twórczość Mickiewicza czy Słowackiego ( czego zupełnie nie rozumiem, bo moim skromnym zdaniem Kordian to mistrzowski dramat niemal na miarę Szekspira) Czego jeszcze nie wiemy o Gombrowiczu? Miał trochę wspólnego z Freddiem Mercurym, gdyż był biseksualistą. Jego skłonności znajdują odzwierciedlenie w twórczości, co najlepiej widać w Ferdydurke.


O ile w Ferdydurke zostaje poruszony temat psychiki ludzkiej i zmian jakie zaszły w mentalności i postępowaniu dwudziestowiecznego człowieka, to Trans- Atlantyk wyśmiewa rozdmuchany do granic możliwości patriotyzm w polskim wykonaniu. W każdym opracowaniu możemy przeczytać, że Gombrowicz wyśmiewa mit Polaka- Sarmaty. Moim skromnym zdaniem Gombrowicz okazał się wizjonerem. Wyśmiewał tych którzy o patriotyzmie mówili jak najwięcej. Starsze pokolenie zapewne pamięta ''komunistycznych patriotów'', którzy z tym pojęciem mieli tyle wspólnego ile autorka tego bloga z fizyką kwantową. Dzisiaj, każdy kto choć trochę orientuje się w polityce, wie, że najwięcej o patriotyzmie mówią Ci którzy za nic tego pojęcia nie rozumieją. Profesor Bartoszewski kiedyś powiedział że z patriotyzmem jest jak z miłością do rodziców. Nikt o zdrowych zmysłach nie biega od kamery do kamery i nie krzyczy Kocham mamę i tatę. Gombrowicz to rozumiał, dlatego zarzucano mu brak polskości, a były (dzięki Bogu) minister sprawiedliwości- Roman Giertych, chciał wycofać Gombrowicza z kanonu lektur. Na szczęście do tego nie doszło, a mundurki po czterech miesiącach zostały zlikwidowane.

Post o Psychoanalizie otrzymał od Was dwucyfrową liczbę komentarzy. Po tygodniu prowadzenia bloga nie spodziewałam się takiej liczby. Dzięki :)
,,Człowiek jest najbardziej uzależniony od swojego odbicia w duszy drugiego człowieka "
przy Ferdydurke świetne się bawiłam, ale Trans-atlantyk mnie do siebie nie przekonał.
OdpowiedzUsuńFerdydurke czytałam . A cytat, którego użyłaś na początku utkwił mi w pamięci. Już zawsze będę pamiętać , że pochodzi z tej właśnie książki.
OdpowiedzUsuńMasz fantastycznego bloga, powiem nawet że jest zajebisty, dodaje go do ulubionych, PS. Mam nadzieję że nie obraziłaś się tym moim wulgaryzmem ;-)
OdpowiedzUsuńJa nie czytałam tej książki. Częściej sięgam po takie pozycje jak "Zwiadowcy", z którymi rozpoczynałeś pisanie tego bloga. ; ) Może kolejna notka będzie dotyczyć jakiejś książki fantasy? Wtedy miałabym więcej do powiedzenia niż teraz.
OdpowiedzUsuńPS: Nie myślałeś o tym, żeby zrezygnować z przepisywania słów z obrazków przy komentowaniu? Często trudno się je przepisuje. Przynajmniej mi.
Gombrowicz kojarzyć mi się będzie do końca życia będzie kojarzył ze słowami : "Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba!".
OdpowiedzUsuńI z Ferdydurke :)
pozdrawiam :)
Mi również kojarzy się z tymi słowami :)
OdpowiedzUsuńA co do czytania książek jako całości dobrze, że takich ludzi przybywa! :)
Pozdrawiam Paweł
http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/
"Ferdydurke" pamiętam z liceum, nawet dobrze wspominam.
OdpowiedzUsuńGdy pierwszy raz próbowałam czytać "Trans-Atlantyk", rzuciłam go w kat z wściekłością. Za drugim razem miałam pewien uraz, ale podoba mi się forma. Niestety moje poglądy w pewnych kwestiach bardzo się różnią od poglądów Gombrowicza i trudno mi się czasem do tego zdystansować.
OdpowiedzUsuń"Ferdydurke" czytałam w liceum, ale "Trans-Atlantyk" jest mi obcy. Chyba muszę go potraktować jako wyzwanie:)
OdpowiedzUsuńJakoś mi trudno przekonać się do Gombrowicza, ale uwielbiam jego "Autobiografię pośmiertną". Znasz? Polecam :)
OdpowiedzUsuńGombrowicza bardzo lubię, zbieram się za przeczytanie Dzienników, a potem może nadejdzie czas i na Kronosa :-)
OdpowiedzUsuńCiekawy post :) Gombrowicza, jak wiele osób kojarzę tylko z "Ferdydurke", nie wiem czy poznam inne książki.
OdpowiedzUsuń