
Pisząc o Psychoanalizie najpierw należy przywołać postać Sigmunda Freuda. Psychiatra żyjący w dziewiętnastowiecznym Wiedniu, twórca psychoanalizy, na której opiera się cała współczesna psychologia. Mało kto wie, że chciał zostać prawnikiem, ale przez swoje zamiłowanie do przyrody i dzieło Goethego ''Natura'' {kiedyś przeczytam, na pewno ;)} zmienił swoje zapatrywania. Później studia- medycyna, przeplatane kłopotami związanymi z pochodzeniem. Freud był Żydem, co później propaganda hitlerowska skrzętnie podkreślała paląc jego kolejne dzieła. Po studiach praktyka zawodowa i pisanie kolejnych psychologicznych perełek.

Książka składa się z trzech części, w sumie to z czterech: Wstęp, Czynności Pomyłkowe, Marzenia Senne oraz Nauka ogólna o nerwicach. Momentami jak czytałam wynurzenia doktora Freuda byłam przerażona. Czasem śni mi się las, a nawet szafa wypełniona ciuchami od Dolce& Gabbana i lepiej dogaduję się z tatą niż mamą. Czy mam się bać? Ni mniej ni więcej warto przeczytać. Szczególnie jeśli jesteś fanem psychologi albo filozofii, choć sam Freud nie uważał się za filozofa. Jeśli nie jesteś ani jednym ani drugim to też przeczytaj. Dowiesz się wielu ciekawych rzeczy o sobie. Po takiej dawce wiedzy warto przeczytać coś lekkiego,a przed snem nie analizować mniej lub bardziej kontrowersyjnych twierdzeń pana Sigmunda. Z chęcią przeczytałabym jeszcze jakieś dzieło pana doktora, szczytem marzeń byłoby Totem i tabu albo Kultura jako źródło cierpień, ale moja biblioteka zarówno wiejska jak i miejska takowych nie posiada. Gdyby ktoś chciał wspomóc to proszę się zgłosić na adres: qltura1515@gmail.com Na koniec moi czytelnicy zostawiam Wam jedno przesłanie jakie wyniosłam poznając życie i twórczość bohatera dzisiejszego tekstu:
,,Nigdy nie jesteśmy tak bezbronni wobec cierpienia jak wtedy, gdy kochamy ''
Oj tak stary dobry Freud...
OdpowiedzUsuńpróbowałam przebrnąć przez jego "Wstęp do psychoanalizy" ale nie zdołałam:/
na studiach sporo rozmawialiśmy na temat Freuda, ale do jego książek nigdy nie zdecydowałam się zajrzeć. z podobnego nurtu polecam Ci jednak Ciemną stronę człowieka - Michaela Ghiglieri. może Cię zainteresować.
OdpowiedzUsuńNie nie, zupełnie nie dla mnie. Nie przepadam za takimi psychologicznymi wywodami:)
OdpowiedzUsuńCiekawy wpis, długo już przymierzam się do Freuda... A cytat prawdziwy do bólu...
OdpowiedzUsuńFajny wpis, naprawdę interesujący ;) Niestety wspomóc Cię nie mogę, bo nie posiadam tych książek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
To jeszcze chyba nie jest mój czas na tę lekturę. Na pewno kiedyś zajrzę.
OdpowiedzUsuńSama z własnej woli nie skusiłabym się na tę książkę, gdyż wydaje mi się zbyt psychoanalityczna, ale twoja recenzja sprawiła, że z całkiem innej perspektywy na nią spojrzałam i chyba jednak zdecyduje się na tego Freuda, lecz nie tym miesiącu, bo nie dam rady z powodu innych zaległości czytelniczych.
OdpowiedzUsuńNie sądzę żebym kiedykolwiek sięgnęła. Raczej nie dla mnie ale nie mówię też na pewno nie:)
OdpowiedzUsuńLubie takie nie typowe pozycje.
OdpowiedzUsuńZauważyłam, że zawsze sięgasz po bardzo ambitną lekturę ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam w liceum i kiedyś pewnie do tej książki wrócę. W tej chwili wolę mniej ambitne książki. ;)
OdpowiedzUsuńKsiążka, do jakiej wracam co jakiś czas :)
OdpowiedzUsuńNigdy nie przepadałam za mądrościami pana Freuda. Jakoś jego teorie o kompleksie Edypa i Elektry są dla mnie zbyt absurdalne:) Cenię go jednak za odkrycia na temat nieświadomości.
OdpowiedzUsuńW swoim czasie byłem fanem psychoanalizy, a potem psychoanalityczki Melanie Klein, twórczyni relacji z obiektem która to świetnie tłumaczy wiele rzeczy, pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPS. Blogowi wróżę sukces :)